Widzę i opisuję

blog światopoglądowy

autor:

Ewelina

data:

26 maja 2017r.

kategoria:

motywacja

tagi:

motywacja

kreatywność

pisanie

Hitowe pomysły i jak je znaleźć

Nie łatwo jest stworzyć hit. Poe doskonale to wiedział, nim napisał Annabel Lee i Kruka. Prus zanim wpadł na Lalkę napisał przecież Kamizelkę i Katarynkę. Nawet Nirvana ma w swojej karierze wiele przeciętnych kawałków. Metallice zdarzyła się Nothing Else Matters. Culture Club musieli się pogodzić z tym, że nagrali tylko jedną dobrą piosenkę, a Comie nie udało się to wcale.

Jak wpadać na same dobre pomysły? Stosować metodę Salvadora Dalego lub postawić na nieco bardziej przyziemne sposoby. Albo po prostu pogodzić się z tym, że nie samymi Dziadami dobrymi pomysłami człowiek tworzy.

Ja osobiście czytam i staram wzorować się na lepszych od siebie: Bukowskim, Nabokovie, Gombrze, Tamwimie. Czytam wiersze, nierzadko pokuszam się na ich interpretację. Pozwala mi to unikać metafor, które są powszechnie uznane za utarte oraz banalnych porównań. Z powodzeniem mogę polecić Leśmiana, który posiadał skilla, pozwalającego mu bawić się słowami i tworzyć tak niewiarygodne połączenia wyrazowe, że zawstydziłby każdego mistrza słowotwórstwa.

Wbrew temu co pisałam w tekście Polski język obcy nie boję się zapożyczeń, o ile nie jest to jakiś shop assistant. Dużo lepiej brzmi przecież Jasieńskiego meeting (mityng) panieński niż zwykła staropolska schadzka. Rzucone od czasu do czasu enjoy czy really ożywia język, sprawia że czuję się młodsza niż jestem w rzeczywistości i pozwala mi wmówić sobie, że spełniam 6 zasadę dobrego pisania według Orwella. Trzy za jednym zamachem.

Break any of these rules sooner than say anything outright barbarous.
Prędzej złam którąś z tych zasad, niżbyś miał wyrazić coś ewidentnie niecywilizowanego.

Jak mogę sobie na to pozwolić, to ucinam sobie drzemkę, co ponoć jakoś tam stymuluje mózg i robi dobrze komórkom nerwowym.

Kolejna metoda może wydać się osobliwą, ale wynajduję pierwsze utwory uznanych pisarzy i pocieszam się, że oni też popełniali literackie przeciętniaki, a potem wyrzucali z siebie rzeczy formatu Zbrodni i kary. Ponadto nic tak nie poprawia nastroju jak to, że Twój ulubiony bloger miał kiedyś gorszy dzień.

Ponadto wychodzę z założenia, że zawsze można coś poprawić i ulepszyć. Piszę, zostawiam tekst, a później do niego wracam. Nie było takiego tekstu, który uznałabym za całkowicie dobry i niewymagający żadnych zmian.

Jedna z niszowych blogerek, Riennahera jest zdania, że jak wena nie idzie to trzeba przepchać rurę jakimś gorszym tekstem. Dlatego piszcie i twórzcie na potęgę, przepychajcie mentalny odpływ słabymi pomysłami, zanim wpadniecie na coś naprawdę hitowego. Zawsze się sprawdza.

A jakie są Wasze metody?

strzałka do góry