Widzę i opisuję

blog światopoglądowy

autor:

Ewelina

data:

4 lutego 2017r.

kategoria:

styl życia

tagi:

myślinieposkładane

wynurzenia

#1 Myśli nieposkładane: Konflikt tragiczny

Z tym blogowaniem to jest tak, że ostatnio zajmuje większość moich myśli i pochłania sporą ilość czasu, jeśli nie większość. Znajduję się obecnie na rozdrożu, jest to taka sytuacja, w której muszę zdecydować, czy chcę się dzielić tym, co dyktuje mi serce. Jestem na tyle dziwnym człowiekiem, że pisząc jakoś się w tym pisaniu zupełnie niechcący rozpisuję, a później się wstydzę.

Wrodzony upór i przekora sprawia, że nawet kiedy jest mi smutno piszę teksty nienacechowane emocjonalnie. Chociaż jako miłośniczka literatury, wiem, że najbardziej chodliwe są teksty rzewne i melancholijne, nawet bardzo grafomańskie, ale czym jest sztuka, jak nie urobioną do perfekcji, grafomanią? Lubimy przecież tych strąconych poetów, kochanków muz smutnych i niezrozumiałych; Oskarów, Edgarów.

Niestety, ktoś mnie tak utkał, mnie przekorną na przekór, że lubię mówić smutno, wikłać się w dygresje bez większego znaczenia, gubić puentę. Dał mi też trochę talentu (choć znacznie go poskąpił) i jakiś wilczy zapał nieprzemożny żeby mówić do ludzi tekstem tekstem.

Czasem nie wiem jak chcę pisać i co, jakie wybierać tytuły, jak etykietować, bo muszę i powinnam, a etykietować nie lubię, wiem jedno, że chcę pisać. A przecinki mnie bolą, rzężą. Gombrowicz mówił, że to tylko forma, aż forma; to nic, to pies.

Strach mnie obejmuje, jak pomyślę, że kiedyś jakimś cudem mogłabym stać się znana. Że moje myśli, które tak skrzętnie pielęgnuję w swojej głowie mogłoby czytać parę tysięcy osób. Jednocześnie za każdym razem, gdy widzę, że ktoś polubił mój tekst, serce mi rośnie, by zaraz później groza mnie przejęła, że ten ułamek Internetu patrzy na mnie i mnie sobie udostępnia.

Teraz myślę czy to opublikować, czy nie narażę się na śmiech, szyderstwo i czy nie wyskoczy na mnie z zębami rzesza Freudów i Lacanów. Wezmą ten tekst analitycy słowa, złotouści krytycy i winterpretują weń, co mówią księgi wielkie i nieprzegadane.

Odwieczne pytanie: Pisać czy nie pisać? A jak już pisać to czy pisaninie tej doprawiać skrzydła i puszczać wolno, by potem cię wydała i stała się przyczyną klęski? Łączę się w zbiorowej myśli z tymi, co ten dylemat znają od podszewki.

Konflikty tragiczne w jakich stawia swoich bohaterów Sofokles, to przy tym kaszka z mleczkiem.

strzałka do góry