Widzę i opisuję

blog światopoglądowy

autor:

Ewelina

data:

30 kwietnia 2017r.

kategoria:

kultura

tagi:

anime

ghostintheshell

film

serial

filmkostiumowy

#1 Trochę kultury: Cyborgi vs szlachcice

Myślę, że nie powinno się przechodzić obojętnie obok kultury, zarówno tej wyższej jak i niższej. Zwłaszcza, że kiedy nie pracuję, to właśnie filmy czy książki zajmują większość mojego czasu. Tak więc kiedy nie ma mnie na blogu, znaczy to mniej więcej tyle, że właśnie dorwałam jakiś nowy serial z przebierańcami albo sprzątam. Jedno z dwóch.

Anime: Ghost in the Shell, reż. Mamoru Oshii, 1995

Nie przedstawiałam się jeszcze od tej strony, ale lubię czasem obejrzeć anime. W związku z głośnym wejściem do kin ekranizacji kultowego anime Ghost In The Shell postanowiłam obejrzeć wreszcie ten kąsek, który prezentował się tak obiecująco. I nie zawiodłam się, chociaż po fanfarach i kulcie, którym otoczono tę japońską produkcję, oczekiwałam jednak czegoś więcej. Głowna bohaterka Major Motoko Kusanagi jest pół-człowiekiem, pół-cyborgiem. Właściwie jest prawie zupełnie zmechanizowana, posiada jedynie częściowo ludzki mózg. W produkcjach tego typu stale przewija się niewypowiedziane na głos pytanie: Gdzie kończy się granica człowieczeństwa a zaczyna nauka? Czy uczucia i wspomnienia Major są prawdziwe, czy są tylko wytworem sztucznych sensorów? I w końcu: Dokąd zmierza ludzkość i jaki jest cel ludzkiej egzystencji?

Świat przedstawiony w GITS'ie to moja ulubiona antyutopia, w której ludzkość osiągnęła najwyższy możliwy poziom rozwoju i niewiele dobrego z tego wyniknęło. Ale też nie wszystko złe, bo perspektywa zastępowania ludzkich organów ich mechanicznymi trwałymi odpowiednikami jest szalenie pociągająca, zwłaszcza w perspektywie osiągnięcia długowieczności. Wzrosła przestępczość, zwłaszcza przestępczość cybernetyczna, ale też zmienił się sposób walki z przestępcami. W ostatecznym rekonesansie jest fajnie, bo dzięki nauce wydłużyła się przeciętna długość życia, dziwnie bo zamiast do lekarza idzie się na przegląd, a źle bo świat jest iluzoryczny i maszyny w każdej chwili mogą przejąć kontrolę nad światem.

Ogólnie pomysł jest świetny, fantastyczny, w kosmos. Tyle, że większość historii musiałam dopowiedzieć sobie sama. Nic mnie nie chwyciło za gardło, nie ścisnęło w dołku, nie powaliło, nie znokautowało.

Film: Frida, reż. Julie Taymor, 2002

Wstyd się przyznać, ale do czasu obejrzenia filmu biograficznego o Fridzie Kahlo, wiedziałam o niej tylko tyle, że była ekscentryczną posiadaczką jednej brwi, domu o niebieskich ścianach, po którym przechadzały się pawie, i tego, że jej mąż był skończonym dupkiem. Nie wiedziałam natomiast, że Frida przez całe życie borykała się z powikłaniami po wypadku transportowym, który zrujnował jej kręgosłup, spowodował trudności w poruszaniu się i sprawił, że nie mogła mieć dzieci. Swój ból i codzienną walkę z ograniczeniami własnego ciała uwieczniała na przejmujących autoportretach. Mimo to potrafiła brać z życia pełnymi garściami, a nie tylko leżeć w łóżku i jojczyć.

Film był surrealistyczny, taki jak malarstwo Fridy. Przez cały seans mogłam podziwiać oryginalne obrazy meksykańskiej malarki, które dzięki znakomitej aranżacji zmieniały się w kadry z życia artystki i jej bardzo chutliwego męża.

Serial: Poldark. Wichry losu, 2015-

Obecnie czekamy na 3 sezon tego kostiumowego melodramatu, którego oficjalna premiera w Wielkiej Brytanii przewidywana jest na 8 września tego roku. Seria opowiada o zubożałym szlachcicu Rossie Poldarku ze starego rodu Poldarków, który wraca z wojny w Ameryce i zastaje swój majątek w kompletnej ruinie. Bohater jest na pograniczu romantykiem, bo mimo, że sentymenty każą mu tęsknić za starym światem, który przeminął bezpowrotnie, to jednak łapie za kosę i idzie w pole.

W wolnych chwilach walczy z niesprawiedliwością tego świata. Sprzeciwia się tyranii panujących mas i chociaż nie leży to w jego własnym interesie, protestuje przeciw wyzyskiwaniu najuboższych przez klasy wyższe. Nie daje przyzwolenia na głód i ubóstwo. Obcuje z urodzonymi niżej od siebie jak równy z równym. Za nic ma konwenanse i umizgi. Nie bawią go salonowe gierki i gra pozorów, ku dezaprobacie społecznej śmietanki.

Serial zachwyca pięknymi widokami dzikich i surowych klifów Kornwalii, otwartą przestrzenią, pięknym brytyjskim akcentem, który pieści uszy i charakterystyką, która nie razi przesadzonym makijażem. Nie umyka również uwadze fakt, że Aidan Turner, odtwórca roli Poldarka znalazł się na pierwszym miejscu najprzystojniejszych mężczyzn magazynu Glamour. To tak na marginesie.

strzałka do góry